Forum gospodarcze w Petersburgu od lat było jednym z najważniejszych miejsc spotkań rosyjskich władz z zagranicznymi inwestorami. Choć po wybuchu pełnoskalowej wojny na Ukrainie zainteresowanie wydarzeniem wyraźnie spadło, w tym roku ponownie pojawili się na nim przedstawiciele niemieckiego biznesu.
Zdaniem Jana Bogatki nie jest to przypadek. Niemiecka gospodarka od dłuższego czasu zmaga się ze spowolnieniem, wysokimi kosztami energii oraz problemami konkurencyjności. W takich warunkach część przedsiębiorców coraz częściej myśli o możliwości odbudowy dawnych relacji handlowych z Rosją.
– Dla wielu środowisk gospodarczych w Niemczech powrót do współpracy z Rosją pozostaje atrakcyjną perspektywą, niezależnie od obecnej sytuacji politycznej – wskazywał komentator.
W Petersburgu pojawili się również politycy Alternatywy dla Niemiec (AfD). Według Bogatki wywołuje to irytację części niemieckiej sceny politycznej, ponieważ ugrupowanie przejmuje tematy, które wcześniej były domeną innych partii.
Jeszcze kilka lat temu za zwolenników normalizacji stosunków z Moskwą uchodziły przede wszystkim środowiska związane z SPD. Dziś podobne postulaty coraz częściej formułuje również AfD, starając się zagospodarować elektorat rozczarowany dotychczasową polityką Berlina.
W ocenie rozmówcy walka toczy się nie tylko o relacje z Rosją, ale także o wyborców oczekujących bardziej pragmatycznego podejścia do polityki zagranicznej i gospodarczej.
Podczas spotkania z zachodnimi dziennikarzami Władimir Putin ponownie deklarował gotowość do rozmów z Europą i zakończenia wojny drogą negocjacji. Jednocześnie rosyjski przywódca zaznaczył, że mediatorzy muszą być neutralni.
W tym kontekście ponownie pojawiło się nazwisko byłego kanclerza Niemiec Gerharda Schrödera, który od lat utrzymuje bliskie relacje z rosyjskimi elitami politycznymi i gospodarczymi.
Putin określił byłego szefa niemieckiego rządu mianem męża stanu, podkreślając jego krytyczne stanowisko wobec dostaw broni dla Ukrainy. Jednocześnie przekonywał, że Niemcy i Europa utraciły status neutralnych uczestników konfliktu.
Deklaracje o gotowości do dialogu nie oznaczają jednak zmiany rosyjskich celów wojennych. Putin ponownie podkreślił, że Rosja oczekuje utrzymania kontroli nad okupowanymi terytoriami Ukrainy, w tym nad obwodami donieckim i ługańskim.
Rosyjski przywódca przekonywał również, że jest gotów do zawarcia porozumienia pokojowego, jeśli zaakceptuje je strona ukraińska. Jednocześnie nie przedstawił sygnałów świadczących o gotowości do ustępstw w najważniejszych kwestiach spornych.
Zdaniem obserwatorów oznacza to, że mimo deklaracji o dialogu stanowiska obu stron pozostają od siebie bardzo odległe.
Powrót niemieckich przedsiębiorców do Petersburga pokazuje, że część środowisk gospodarczych już dziś myśli o przyszłości relacji z Rosją. Jednocześnie niemiecki rząd nadal pozostaje jednym z najważniejszych europejskich partnerów Ukrainy.
To sprawia, że Berlin znajduje się między politycznym wsparciem dla Kijowa a interesami części własnej gospodarki. W najbliższych miesiącach właśnie ten dylemat może stać się jednym z najważniejszych tematów niemieckiej debaty publicznej.
Dla Rosji sygnały płynące z Niemiec pozostają szczególnie istotne. Moskwa od lat postrzegała bowiem Republikę Federalną jako kluczowego partnera gospodarczego w Europie i liczy, że po zakończeniu wojny część dawnych relacji uda się odbudować.