Istnieje teza, że ociąganie się z wprowadzeniem biometrycznej rejestracji, obejmującej m.in. pobieranie odcisków palców czy innych danych indywidualnych, może być działaniem celowym.

Pełna rejestracja przypisywałaby bowiem daną osobę do konkretnego miejsca w systemie, co uniemożliwiałoby Niemcom odsyłanie osób bez dokumentów do sąsiednich państw, takich jak Polska czy Francja, pod pretekstem braku wiedzy o ich pierwotnym miejscu rejestracji.

Taka strategia pozwala na utrzymywanie statusu „osób anonimowych”, co w praktyce ułatwia procedury wydalania poza granice Niemiec bez konieczności przejmowania za nie odpowiedzialności w ramach systemu dublińskiego.

Jednym z najbardziej wyrazistych przejawów nowej polityki jest utworzenie specjalnego ośrodka na terenie lotniska w Berlinie, dedykowanego osobom określanym w niemieckiej terminologii jako „pozbawione szans” (niem. chancenlos) oraz uznanym za niebezpieczne.

Jest to miejsce o specyficznym rygorze, gdzie migrantom zapewnia się jedynie absolutne minimum socjalne - łóżko, chleb i środki higieniczne - przy jednoczesnym zachowaniu pełnej izolacji od reszty kraju poprzez system ogrodzeń i stały monitoring kamer.

Ośrodek ten pełni funkcję strefy tranzytowej, w której osoby z negatywną prognozą azylową mają przebywać do momentu niemal natychmiastowej deportacji.

Retoryka rządu federalnego wokół tych placówek opiera się na swoistym paradoksie prawnym i językowym. Minister spraw wewnętrznych opisuje wprowadzane zmiany jako „jadącą lokomotywę”, co ma symbolizować dynamikę i nieuchronność procesów deportacyjnych.

Jednocześnie oficjalne stanowisko resortu głosi, że ośrodki te nie są więzieniami, mimo że następuje w nich drastyczne ograniczenie wolności osobistej.

Argumentacja ta opiera się na twierdzeniu, że restrykcje te są niezbędne, aby skutecznie i szybko odsyłać osoby niemające prawa do azylu do ich krajów pochodzenia.

Opisywane procesy pokazują, że Niemcy dążą do optymalizacji logistycznej zarządzania migracją, skupiając się na eliminacji błędów z przeszłości, kiedy to brak kontroli nad osobami bez szans na azyl prowadził do ich znikania wewnątrz systemu społecznego.

Obecne działania, choć ograniczone skalą ośrodka w Berlinie, wskazują na kierunek profesjonalizacji struktur deportacyjnych.

Jednocześnie napięcia na linii Berlin-sąsiedzi, wynikające z procedur podrzucania migrantów bez rejestracji, stają się coraz poważniejszym problemem dyplomatycznym, który obnaża luki w rzekomo jednolitym unijnym systemie zarządzania migracją.

Budowa ośrodków takich jak ten na berlińskim lotnisku jest sygnałem dla opinii publicznej o zaostrzeniu kursu, choć ich obecna przepustowość pozostaje marginalna w stosunku do potrzeb.

Kluczowym faktem pozostaje strategiczne unikanie pełnej dokumentacji migrantów, co pozwala na większą elastyczność w działaniach o charakterze ekstradycyjnym i transgranicznym.